poniedziałek, 29 grudnia 2014

Wyniki Konkursu!

I Kategoria!


I miejsce-Juniko! (wiersz wstawiony)
II miejsce-Smok33 (wiersz wstawiony)
III miejsce-brak

II Kategoria!


Nikt nie wziął udziału w tej kategorii

III Kategoria!


I miejsce-Pasztecik!
II miejsce-brak
III miejsce-brak
Praca:


Kod HTML <a href="http://sforapsiegospojrzenia.blogspot.com/">
<img src="http://s5.ifotos.pl/img/alljpg_wrpqhrs.jpg"></a>


Laureatom gratuluję,przepraszam za zwłokę z rozstrzygnięciem konkursu ale miałam dużo roboty.
Dziękuję za udział i proszę o upomnienie się o swoje nagrody ze sklepiku,PLL zostaną przelane na kąta wybranych psów (proszę mi co do wyboru psa napisać na PW na hw lub dg).

~Wesołyś ferii! (Bo święta nie długo się kończą)
zuzunia203

niedziela, 28 grudnia 2014

Od Wolf Soul CD Seth'a

- Jak to zrobiłeś? Ja w ogóle nie potrafię walczyć. Nauczysz mnie? Wiesz, chciałam nie zawracać nikomu głowy i sama bronić sarny..
Seth zgodził się. Kiedy odchodziliśmy powoli uśmiechnęłam się do saren na znak, iż są już bezpieczne i mogą skubać trawę i opatrywać rany zadane przez wilki.
Nagle coś sobie przypomniałam.
- Oh! Zapomniałam o małym! - Powiedziałam nagle.
- Małym? - Zaciekawił się Seth.
- No tak, nie mówiłam ci o nim. To on, Ginger powiedział mi o ataku wilków. Mały samczyk sarny. - Wytłumaczyłam.
Pobiegliśmy do niego. Na całe szczęście był żywy. Grzecznie spał.
Wycofaliśmy się po cichu, żeby go nie obudzić.
- No to... Nauczysz mnie? - Szepnęłam.

                                            Seth?

Od Seth'a-Quest "Zimowa Przygoda" (Ciąg Dalszy)

-Ty...Widziałaś mnie?-Zapytałem lekko wystraszony tym, że nagle się ktoś pojawił.
-To, jak tarzałeś się po ziemi, lizałeś sople i krzyczałeś na lód? Tak.-Parsknęła śmiechem. Chwilę jeszcze gadaliśmy, aż w końcu musiała iść. Dalej się tak bawiłem, kiedy nagle zobaczyłem dym. Alfa mówiła, że jest niebezpiecznie poza terenami, ale co mnie to? Pobiegłem za dymem, na skraju lasu była mała chatka. Była wykonana z drewna dębowego. Dach był pokryty śniegiem. Była symetryczna i piękna. Podbiegłem do wejścia. Schowałem się w krzakach obok. Nagle drzwi chatki się otworzyły, a z chatki wyszedł jakiś mężczyzna : Miał bladą, pomarszczoną skórę, miał siwą, długą brodę i duże okulary na długim nosie. Miał na sobie starą, zieloną kurtkę i długie, czarne spodnie. W ręce trzymał strzelbę, a z jego ust wystawało cygaro. Dym ulatniał się z małego, ceglanego komina na dachu. Kaszlnął i pociągnął nosem. Wyglądał na dość starego. Wyglądał na mniej więcej sześćdziesiąt, maksymalnie siedemdziesiąt lat. Wyciągnął cygaro z ust i dmuchnął dymem przed siebie. Ponownie wsadził cygaro do ust i zszedł z drewnianego tarasu. Kierował się w moją stronę. Nagle jednak skręcił i pociągnął nosem troszeczkę głośniej niż wcześniej.
-Wilk-Powiedział pod nosem. Miałem ochotę wybiec z krzaków, ale doprowadziłbym Sforę do zguby. Wtedy przeładował strzelbę i strzelił w krzaki obok. Nagle skierował strzelbę w moją stronę. Natychmiast wyskoczyłem z krzaków i pobiegłem nad jezioro. Facet mnie nie gonił. Kiedy straciłem go z oczu zatrzymałem się i odetchnąłem. W sumie fajnie czasem poczuć dreszczyk emocji! Miałem kierować się do domu, kiedy za mną pojawił się ten koleś. Strzelił w moją stronę. Trafił mi w łapę, zaczęła krwawić. Wtedy skończyła mu się amunicja. Pobiegł do domu. Strasznie bolała mnie łapa, przestrzelił mi ją na wylot. Miałem szansę, żeby zwiać. Śnieg za mną był czerwony od mojej krwi. Nagle zobaczyłem jakąś suczkę. Była to Pepper. Jest pomocniczką lekarza, więc może mi pomóc. Pokuśtykałem jej stronę, wtedy się odwróciła i spojrzała na moją łapę. Wytrzeszczyła oczy i od razu zapytała podchodząc do mnie szybkim, troszeczkę chwiejnym krokiem :
-Jeny, kto Ci to zrobił?-Z jej miny wywnioskowałem, że prawie zwymiotowała. Nic dziwnego. Sam bym pojechał do Rygi, jakbym jeszcze raz na to spojrzał. Kiedy była obok mnie odparłem :
-Kłusownik, ale to nieistotne! Pomożesz mi? Nie mogę chodzić, to cholernie boli!
Suczka zaprowadziła mnie do swojej nory i opatrzyła mi ranę na łapie.
-Mam nadzieję, że wiesz, że to się nie zagoi tak szybko? Na zawsze będziesz miał dziwnawą łapę. Nie będzie do końca świata bolało, ale z grubsza zagoi się za co najmniej 3 lata.-Nie zaskoczyła mnie wypowiedź suczki. To było oczywiste. Podziękowałem i wyszedłem. Poszedłem do swojej nory. Po drodze wszyscy patrzyli się na mnie jak na dziwadło. Nagle przede mną wyskoczył zając. Skoczyłem na niego, ale zrobił unik. Warknąłem pod nosem i ponownie skoczyłem na złośliwego gryzonia. Tym razem nie zrobił uniku. Wylądował pod moimi łapami. Szybko go ugryzłem. Chwilę próbował uciekać, ale w końcu jednak umarł. Schyliłem się i zabrałem się do konsumowania. Jego mięso było świeże i przepyszne. Kiedy z niegdyś czarnego zająca zostały same kości oblizałem się i znów skierowałem się do swojej norki. Miałem w głowie wszystko pomieszane. Myślałem o Reyall, o tym, jak się dzisiaj rano bawiłem w śniegu, jak zakradłem się w okolice tego domu, jak ten koleś we mnie strzelił. Znowu otarłem się o śmierć, ale dla mnie to normalka! Kiedy byłem koło swojej nory zobaczyłem Reyall. Poczułem jak pieką mnie policzki. Odwróciłem wzrok, żeby Reyall mnie nie zauważyła. Wskoczyłem do swojej nory zahaczając tylną łapą o wejście i przednią łapą o jakiś kamyk z mojej norze. Potknąłem się o niego (O ten kamyk) i przewróciłem się. Upadłem na pysk, moja szyja i klatka piersiowa leżały na ziemi, a reszta ciała była w powietrzu. Wyglądało to tak :
http://fc04.deviantart.net/fs70/f/2013/235/d/a/staci_by_falvie-d6jdlgg.png
Leżałem tak chwilę, aż w końcu się podniosłem i położyłem w swoim posłaniu. Przestrzelona łapa, wywrotka na wejściu i przyczepienie się do sopla - Tyle nieszczęść jednego dnia...



(To jest ciąg dalszy poprzedniego opowiadania, daje to w sumie 62 linijki, a nie tylko 44 z tego opowiadania!)

sobota, 27 grudnia 2014

Od Setha CD Wolf Soul

-Pewnie, ale już mi tutaj nie komplementuj, i tak bym pomógł-Zaśmiałem się-ile ich jest? Siedem, dziesięć?-Zapytałem w końcu.
-Trzy-Odparła suczka. Zaśmiałem się i powiedziałem :
-Dobra, a gdzie to?
-Zaprowadzę Cię-Odparła i pokazała mi drogę. Były tam 3 wilki. Warczały jak wściekłe i atakowały wystraszone, bezbronne sarny. Szybko skoczyłem na czarnego wilka. Miał ogromne pazury. Na niektórych była krew, a inne były złamane. Szybko ugryzłem go w szyję. Pisnął i padł z ziemię. Sarny zaczęły uciekać. Wtedy Wolf Soul krzyknęła :
-Nie uciekajcie!-W tym momencie zaatakował mnie rudy wilk. Stanął nade mną i poniósł łapę z wyciągniętymi pazurami. Chciał uderzyć mnie w pysk, ale zrobiłem unik głową. Wyraz pyska wilka ze wściekłości w pewnym momencie stał się jeszcze bardziej wkurzony. Ugryzł mnie w szyję, po sekundzie jednak puścił. Odkaszlnąłem wypluwając trochę krwi i ostatecznym ugryzieniem w szyję zakończyłem walkę. Ostatni wilk był najbardziej mizerny. Atakował młodą sarnę. Skoczyłem na niego i drapnąłem mu oko. Ugryzłem go w łapę, wtedy zaczął krwawić, wrzasnął coś i położył łapę na oku. Wtedy ugryzłem go w szyję. Po paru sekundach trzymania jego szyi puściłem go i ponownie kaszlnąłem. Dookoła mnie stały przestraszone sarny, niektóry powoli się oddalały, inne natomiast zostawały w miejscu. Wtedy Wolf Soul podbiegła od mnie i zapytała :

<Wolf Soul?>

Od Wolf Soul

Opatrzyłam małego i dałam mu jeść, kiedy jadł, był w mojej jaskini. Zostawiłam go tam. Poszłam szukać chętnych do pomocy w walce.
Szukanie nie trwało bardzo długo. Po kilkunastu minutach zobaczyłam wilka. Nie był on źle nastawiony, jak tamte, które to zaatakowały sarny.
- P-przepraszam bardzo... Bo... Ja potrzebuję pomocy i... - Podeszłqm mówiąc nieśmiało.
Wilk popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
- Tak?
- Bo stado saren z którymi się przyjaźnie... Zostało zaatakowane przez wilki... Wyglądasz na silnego i w ogóle.. Czy możesz pomóc mi je powstrzymać? - Popatrzyłam na niego z nadzieją.


                      Seth? :)

piątek, 26 grudnia 2014

Od Wolf Soul

Czy znaleźliście się kiedyś w sytuacji, w której nie mieliście pojęcia, co robić? Ja tak. I właśnie jestem w takiej oto sytuacji. Jestem w dość obcym mi miejscu, nie znam nikogo, lecz najgorsze z tego wszystkiego to, że rzadziej widzę się ze sarnim stadem. Trochę się o nich martwię. Co, jeśli coś im się stało? Zaatakował je drapieżnik, zrobiły sobie krzywdę? Nie wiem. Ale raczej w takiej sytuacji wysłałyby do mnie małego Ginger'a. No cóż... W każdym razie staram się biegać z uśmiechem i poznawać nowe psy. Tak, by się nie martwić.
Truchtałam, wąchałam kwiaty, śpiewałam... Jak w każdy piękny dzień. Jednak zaniepokoiło mnie jedno - nagle usłyszałam krzyki:
- Wolfie! Szybko, potrzebujemy cię! - Dobrze znałam ten głos. Był to wyżej wspomniany Ginger.
Obróciłam się wokół własnej osi, a od razu go ujżałam.
 - Co się stało?
- Wilki! One... Chcą nas zabić! Szybko! Potrzebujemy twojej pomocy! - Krzyczał zapłakany.
- Ale, że co... Mam z nimi walczyć?! Ja jedna?! One mnie zabiją...
- Są tylko trzy... Proszę...
Popatrzyłam na niego, był ranny...
- Dobrze.

              C.D.N...

Od Blaise'a CD Siobhan

Sio od dłuższego czasu wydawała się być bardzo smutna.
-Nie wiem co mam robić... Staram się, ale nie umiem cię uszczęśliwić... Nie widzisz, jak bardzo się zmieniłem? -powiedziałem.
Sio nadal się nie odzywała.
-Może szczeniaki to jednak był błąd. ..-szepnąłem.
Do Jej oczu napływały łzy, ale wiedziałem że nie pozwoli sobie na płacz.
-Czymkolwiek się martwisz, powiedz mi. A jeśli nie da się tego zmienić, to po prostu to zaakceptuj... Chyba nie musisz się tym aż tak przejmować...-przytuliłem ją.

                                                         Sio? Wiem, długość powala...

Od Demona C.D Pure

Potyczka zakończyła się dla mnie niewielkimi ranami,poza tym nie trwała długo bo wilki się wycofały by się przegrupować.
Zacząłem szukać Pure,poczułem jej zapach na polanie i znalazłem ją śpiącą pod wielkim świerkiem.
-Pure wstawaj. Wstawaj mówię!
-Coo? Zapytała rozespana.
-Wstawaj,bo zamarzniesz.
-I co z tą walką.
-Obyło się bez zabitych.
-Jesteś ranny?
-Tlko niewielkie zadrapania,nic poważnego.
-To dobrze.
-Ale serio,wstawaj bo się przeziębisz. Spanie na śniegu to nie jest chyba najlepszy pomysł.
(Pure?)

Od Pure C.D. Demona

-Wracaj do sfory-powiedział Demon.
Spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
-No już-dodał.
-Dobra.-odparłam. Skierowałam się do centrum sfory.-Ale...ale nie zrób sobie krzywdy, ok?
-Jasne, a teraz spadaj...
Pobiegłam tak szybko jak umiałam na polanę.
Schowałam się pod świerkiem stojącym praktycznie na jej środku. Mimo zimy słońce świeciło bardzo mocno.Czekałam bardzo długo i w końcu zasnęłam. Ze snu zbudził mnie Demon. Szturchał mnie łapą.
-Wstawaj, bo zamarzniesz-powtarzał.

<Demon?>

czwartek, 25 grudnia 2014

Życzonka od Smok33

Już późno, właściwie następny dzień, ale mimo to składam wam : Psiarzom, blogerom i komukolwiek innemu najgorętsze życzenia. Dużo szczęścia, weny, zdrowia i czegoś tam jeszcze ☻
http://www.lovethispic.com/uploaded_images/42694-Cute-Dog-Wrapped-In-Christmas-Lights.jpg
Oby ten rok minął szybko i żeby święta były znowu! A tu takie bazgroły na fanart :



Życzę jeszcze raz dużo weny, szczęścia i wszystkiego, co najlepsze!

~Smok33